piątek, 20 września 2013
.Rozdział 7 " Impreza "
Violetta
*Po jutrze*
Wstałam dziś wcześniej niż zwykle. Dziś Leon wraca do studia, a dzięki temu że wstałam tak ramo mogę się dokładniej przygotować. No to zaczynam przygotowania. Na sam początek wzięłam przysznic i umyłam zęby. Następnie ubrałam się i zrobiłam dokładny makijaż. Popatrzyłam na zegarek, aby sprawdzić ile mam jeszcze czasu do wyjścia. Co już 8.30?! Przecież ja mam do studia na 9.00. Szybko wpakowałam do torby strój do tańca i usłyszałam dzwonek do drzwi. Ciekawe kto to przecierz z nikim się nie umawiałam. Drzwi otwożyła Olga. Nagle usłyszałam krzyk Olgi:
- Violetta, twój Romeo po ciebie przyszedł!-Chyba nie mogła się wydrzeć głośniej.
- Dobrze, już idę.- Też zaczęłam wrzeszczeć. Szybko zbiegłam po schodach, pobiegłam do Leona i rzuciłam mu się na szyję.
- Hej pięka!- Powiedział jak to mówi Olga " Mój Romeo"
- Hej Leon, nie musiałeś po mnie przychodzić! Dziękuje!- Byłąm szczęślwa że przyszedł.
- Nie dziękuj! Ślicznie dziś wyglądasz!- Była taki kochany.
- Jesteś kochany! Idziemy?- Zapytałam
- Właśnie miałem cię o to spytać!
- No to chodźmy!- Powiedziałam.
Poszliśmy w stronę studio rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym w pewnym momęcie Leon powiedział :
- Violu, mam dla ciebie niespodziankę na dziś wieczór.- Powiedział.
- A co to za niespodzianka?- Dopytawałam.
- A nie powiem!- On chyba sobie ze mnie żartuje i tak dowiem się o co chodzi.
- No, ale chociaż jeden mały szczegulik! Proszę. . .- Nie dawałam mu spokoju.
- Dobra, powiem tylko że będą tam wszyscy.- Powiedział. Teraz wiem jak się o wszystkim dowiedzieć.
- Wiesz co Leon? Ja muszę lecieć i pogadać z Fran. Pa kochanie!- Powiedziłam.
-Pa!- Gdy to powiedziła ja się odwruciłam i podeszłam do Fran, która stała przy wejściu do studio.
-Hej Fran!-Powiedziłam gdy do niej dobiegłam.
- Czy dziś Leon coś organizuje?- Zadałam jej pytanie.
-Tak, robi dziś imprezę. Nie mówił ci?- Fran była nieco zdziwiona.
- No właśnie to miała być niespodzianka. Dzięki za info!- Byłam jej wdzięczna.
- Tylko nie mów Leonowi bo ten to mi chyba łeb utnie.-Mówiła dziewczyna.
- Dobra, dobra nic nie powiem.- Po moich słowach Fran się uspokoiła, a ja odeszłam. Weszłąm do klasy i stanęłam obok Leona. Nagle zobaczyłam że po mojej drugiej stronie stoi Diego. Postanowiłam wykożystac momęt. W pewnym momęcie przyciągnęłam do niebie Leona i go pocałowałam, ale nie tak jak zawsze jakoś inaszej bardziej namiętnie i brutalnie.Diego chyba nie mógł na to patrzeć i odszedł, ale był jeden minus.
Gdy byłam w trakcie całowania się z Leonem do sali wszedł Gregorio. Zrobiła nam wykład na temat całowania się publicznie. Facet na serio był zły. Na moje nieszczęście kazał nam zostać w kozie. W kozie mieliśmy siedzieć do 16.00 a mój Romeo ma po mnie przyjść o 20.00 ciekawe jak ja w ogóle zdąże wyszykować?! No, ale może jakoś dam radę.
* W kozie*
Weszliśmy do kozy. Mieliśmy tam spędzić całą godzinę. Nagle Gregorio oznajmił że wychodzi i że wróci za godzinę. Po dwóch minutach nasz nauczyciel wyszedł z klasy. Ja z Leonem usiedliśmy nieco bliżej siebie.
- To na czym skończyliśmy?- Zapytałam zadziornie.
Leon nie odpowiedział na moje pytanie tylko mnie pocałował. Po kilu sekundach oderwaliśmy się od siebie. Siedzieliśmy wtuleni w siebi jeszcze jakiś czas. W pewnym momęcie wyjęłam telefo z torby, aby zobaczyć która godzina. Okazało się że za nie całe dwie minutu przyjdzie Gregorio. Szybko odsunęłam się od Leona i usiadłam przy swojej ławce. Po jakiejś minucie do sali wparował Gregorio i niechętnie nas wypuścił.
Leon odprowadził mnie do domu, a ja szybko pszłam się szykować.
- To nie, nie, nie, o matko jakie to brzydkie!- Gadałam do siebie, aż po 30 minutowych poszykiwaniach znalazłam. Następnie poszłam się przebrać i zrobić na bustwo. Wyszłam z łazienki ubrana i pomalowana. Jak zwykle gdy spojżałam na zegarek było z 5 min. do spotkania. Gdy odłożyłam już telefon na którym sprawdzałam godzne, usłyszałam dzwonek do drzwi i jak zwykle otwożyła je Olgita.
- Viola, Leon przyszedł!- Jak zwykle się darła.
- Idę- Zresztą ja też się wrzeszczałam.
Zeszłam da dół, a miny domowników patrzących na mój strój i makijaż były bezcenne. Gdy miałam wychodzić w drzwiach zatrzymał mnie tata.
- O nie moja panno! Nie masz prawa wyjść z domu w takim stroju! Masz się przebrać lub zostajesz.
- Tato! Pamiętaj o tym że jestem już pełnoletnia. Nie masz prawa decydować o tym w co ja się ubieram- Byłam zła na ojca i aby uniknąć kazań wyszłam z domu.
- Słuchaj Leon, przepraszm cię za tate.- Słabo to wyszło więc przeprosiłam Leona.
- Nic się nie stało. Twój tata się poprostu o ciebie troszczy. Ale dziś troche przesadził. Mi tam podoba się twój dzisiejszy strój.- Mówił Leon.
- Dziękuje! A właśnie Leon?- Zaczęłam niepewnie.
- Tak kotku?- Gdy to mówił był taki słodki.
-No bo jak te niespodzianka się póżno skończy to będę mogła zostać u ciebie na noc?- Mówiłam to niepewnie i byłam przy tym trochę skrępowana.
- No jasne, i po co ty się tak denerwowałaś jak to mówiłaś?- Spytał.
- Bo bałam się że odmówisz.- Powiedziałam.
Szliśmy w kierunku plaży. Zdziwiło mnie to, ale jednak okazało się że impreza jest na plaży. Weszliśmy na plaże i usłyszeliśmy bardzo głośne " Niespodzianka!!!". Ja udawałam że jestem zachwycona itp.
Nawet dali się oszukać. Naszcęście! Po kilku minutach gadania. Poszliśmy tańczyć. Oczywiście w między czsie trochę popiliśmy. Co ja gadam, trochę?! Tak pochlalaliśmy że ledwo co dawaliśmy radę ustać na nogach. Znaczy ja i Leon byliśmy jeszczę wmiarę przytomni, ale o Naty i Fran już tego nie można powiedzieć. Około 5.00 ja i Leon byliśmy już zmęczeni więc poszliśmy do niego. Gdy doszliśmy do jego domu nie zastaliśmy jego rodziców. Tylko znalazłam karteczkę na stole. Było tam napisane:
" Leon, przepraszamy że nie powiedzieliśmy ci tego
osobiście, ale wyjeżdżamy na tydzień do Włoch.
Jeszcze raz przeprzszamy! "
Mama i tata
Ucieszyliśmy się z tej karteczki bo w końcu byliśmy sami. Poszłam się umyć, a Leon dał mi jakąś jego koszulkę do spania. Ja miałam spać w pokoju dla gości, a on u siebie. Jednak nam obojgu jakoś nie chciało się spać wię poszłam do pokoju Leona. Potem postanowiliśmy obejżeć jakiś film. Leon chyba specjalnie wybrał najstraszniejszy horror. Film był straszny, a ja po kilku minutach znalazłam się w ramionach Leona. Tak jakoś w połowie filmu zaczęliśmy się całować. To niebyły take zwyczajne pocałunki one były jakieś takie bardziej namiętne i głębsze, a potem . . . potem . . . Można powiedzieć że pierwszy raz mam za sobą.
Rozdział 6 " Czy on ją kocha?"
Violetta
Obudziłam się dziś rano. Zaczęłam się przygotowywać uamlowałam się i wywaliłam całą szafę do góry nogami aż w końcu znalazłam. Ubrałam się i poszłam do studio. Specjalnie dla Leona się tak odstawiłam. Weszłam do szkoły na moje szczęście zdążyłam przed dzwonkiem, bo ostatno zaczęłam się notorzycznie spuźniać. No, ale czasu nie cofne. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie znajomy głos.
- Cześć, pięknie dziś wyglądasz.- To był Diego. Bo przecież Leona nie ma dziś w studio. O matko. . . Jak ja mogłam o tym zapomnieć przecież to dla niego się tak odwaliłam. Ale, ze mnie idiotka.
- Pa Diego.-Powiedziałam zniesmaczona na jego widok.
- Ale,Viola zaczekaj.- Jak zawsze musiał próbować mnie zatrzymać.
- Nie ma żadnego "Ale" co ty se w kulki ze mną lecisz?!- Zapytałam teraz już wściekła.
- No proszę porozmawiajmy!!!- Jak zwykle coś tam mamrotał.
- Nie mamy o czym. Nie rozumiesz że mam cie gdzieś?!- Byłam obużona.
- Dobra, ale wiedz że ja sobie tak łatwo nie odpuszczę!- Gadał Diego. Po czym odszedł zrezygnowany.
Po mojej pogaadance z Diego przyszedł czas na lekcje. A więc udałam się do klasy Angie. Lekcje minęły szybko choć ciekawe to one nie były. Po skończonych lekcjach poszłam do Leona.
* Pod domem Leona*
Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Otworzyła mi jego mama.
-Cześć, Violu! Leon jest u siebie w pokoju.
- Dzień dobry! To ja już pujdę do Leona.- Wymamrotałam na powitanie.
Gdy doszłam do pokoju Leona przez otwarte drzwi Ludmiłe. Byłam zdziwiona, ale postanowiłam podsłuchać i dowiedzieć się co ona tu robi. Słyszałam ich rozmowę słowo w słowo. Niestety. . .
Z ich rozmowy wynikało że. . . Że Ludmiła coś czuje do Leona. Spytała go czy on napewno już nic do niej nie czuje, a on nie potrafił zaprzeczyć. Wybiegłam z jego domu z płaczem. Gdy byłam w parku usiadłam na ławce "Naszej ławce". To naniej pierwszy raz mnie pocałował. A teraz co? Nie potrafi zaprzeczyć że nic nie czuje do swojej byłej. Siedziałam tak płacząc.Gdy nagle usłuszłam głos Leona:
- Violu co się stało? Czemu płaczesz?- Zapytał jak gdyby nigdy nic.
-Co się stało?!- Teraz nie byłam już smutna tylko zła. Jak on ma czelność się w ogóle pytać?!
- Ale, jak to? Ja naprawdę nie wiem o co chodzi.- Gadał do mnie.
- Na prawdę niewiesz?! Na prawdę?! To ja ci wytłumaczę. Byłam dziś u ciebie i słyszłam jak rozmawiałeś z Ludmiłą. Ty nawet nie ptrafiłeś zaprzczyć że nic do niej nie czujesz.- Czułam jak pomoich policzkach spływają tysiące łez.
- Violu to nie tak.- Prubował mnie uspokajać.
- Nie?! A jak?- Byłam taka zła!
- Rodzice Ludmiły mieli dziś wypadek samochodowy. Ja. . . Ja poprostu nie chciałem jej już dobijać.- Tłumaczył się.
- Ale, napewno kochasz tylko mnie?-Wymamrotałam unosząc moje spuchnięte oczy w kierunku jego twarzy. Chłopak umiusł mój podbródek i delikatnie mnie pocałował. Teraz już wieżyłam w każde jego słowo. Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie.
- Teraz mi wieżysz?- Spytł nie pewnie chłopak.
- Jak nigdy w życu!- Powiedziałam i przytuliłam się do niego. Tak bardzo go kocham, nie mogła bym go stracić.
-Leon?
-Tak, kochanie?- Powiedział z troską w głosie.
- Obiecasz mi że nigdy więcej nie zrobisz mi czegoś takiego?- Gdy to mówiłam posmutniałam.
- Obiecuje! Ale teraz już się nie smuć, zrobiło się troche późno więc cię odprowadze.
Obudziłam się dziś rano. Zaczęłam się przygotowywać uamlowałam się i wywaliłam całą szafę do góry nogami aż w końcu znalazłam. Ubrałam się i poszłam do studio. Specjalnie dla Leona się tak odstawiłam. Weszłam do szkoły na moje szczęście zdążyłam przed dzwonkiem, bo ostatno zaczęłam się notorzycznie spuźniać. No, ale czasu nie cofne. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie znajomy głos.
- Cześć, pięknie dziś wyglądasz.- To był Diego. Bo przecież Leona nie ma dziś w studio. O matko. . . Jak ja mogłam o tym zapomnieć przecież to dla niego się tak odwaliłam. Ale, ze mnie idiotka.
- Pa Diego.-Powiedziałam zniesmaczona na jego widok.
- Ale,Viola zaczekaj.- Jak zawsze musiał próbować mnie zatrzymać.
- Nie ma żadnego "Ale" co ty se w kulki ze mną lecisz?!- Zapytałam teraz już wściekła.
- No proszę porozmawiajmy!!!- Jak zwykle coś tam mamrotał.
- Nie mamy o czym. Nie rozumiesz że mam cie gdzieś?!- Byłam obużona.
- Dobra, ale wiedz że ja sobie tak łatwo nie odpuszczę!- Gadał Diego. Po czym odszedł zrezygnowany.
Po mojej pogaadance z Diego przyszedł czas na lekcje. A więc udałam się do klasy Angie. Lekcje minęły szybko choć ciekawe to one nie były. Po skończonych lekcjach poszłam do Leona.
* Pod domem Leona*
Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Otworzyła mi jego mama.
-Cześć, Violu! Leon jest u siebie w pokoju.
- Dzień dobry! To ja już pujdę do Leona.- Wymamrotałam na powitanie.
Gdy doszłam do pokoju Leona przez otwarte drzwi Ludmiłe. Byłam zdziwiona, ale postanowiłam podsłuchać i dowiedzieć się co ona tu robi. Słyszałam ich rozmowę słowo w słowo. Niestety. . .
Z ich rozmowy wynikało że. . . Że Ludmiła coś czuje do Leona. Spytała go czy on napewno już nic do niej nie czuje, a on nie potrafił zaprzeczyć. Wybiegłam z jego domu z płaczem. Gdy byłam w parku usiadłam na ławce "Naszej ławce". To naniej pierwszy raz mnie pocałował. A teraz co? Nie potrafi zaprzeczyć że nic nie czuje do swojej byłej. Siedziałam tak płacząc.Gdy nagle usłuszłam głos Leona:
- Violu co się stało? Czemu płaczesz?- Zapytał jak gdyby nigdy nic.
-Co się stało?!- Teraz nie byłam już smutna tylko zła. Jak on ma czelność się w ogóle pytać?!
- Ale, jak to? Ja naprawdę nie wiem o co chodzi.- Gadał do mnie.
- Na prawdę niewiesz?! Na prawdę?! To ja ci wytłumaczę. Byłam dziś u ciebie i słyszłam jak rozmawiałeś z Ludmiłą. Ty nawet nie ptrafiłeś zaprzczyć że nic do niej nie czujesz.- Czułam jak pomoich policzkach spływają tysiące łez.
- Violu to nie tak.- Prubował mnie uspokajać.
- Nie?! A jak?- Byłam taka zła!
- Rodzice Ludmiły mieli dziś wypadek samochodowy. Ja. . . Ja poprostu nie chciałem jej już dobijać.- Tłumaczył się.
- Ale, napewno kochasz tylko mnie?-Wymamrotałam unosząc moje spuchnięte oczy w kierunku jego twarzy. Chłopak umiusł mój podbródek i delikatnie mnie pocałował. Teraz już wieżyłam w każde jego słowo. Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie.
- Teraz mi wieżysz?- Spytł nie pewnie chłopak.
- Jak nigdy w życu!- Powiedziałam i przytuliłam się do niego. Tak bardzo go kocham, nie mogła bym go stracić.
-Leon?
-Tak, kochanie?- Powiedział z troską w głosie.
- Obiecasz mi że nigdy więcej nie zrobisz mi czegoś takiego?- Gdy to mówiłam posmutniałam.
- Obiecuje! Ale teraz już się nie smuć, zrobiło się troche późno więc cię odprowadze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)