Violetta
Obudziłam się dziś rano. Zaczęłam się przygotowywać uamlowałam się i wywaliłam całą szafę do góry nogami aż w końcu znalazłam. Ubrałam się i poszłam do studio. Specjalnie dla Leona się tak odstawiłam. Weszłam do szkoły na moje szczęście zdążyłam przed dzwonkiem, bo ostatno zaczęłam się notorzycznie spuźniać. No, ale czasu nie cofne. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie znajomy głos.
- Cześć, pięknie dziś wyglądasz.- To był Diego. Bo przecież Leona nie ma dziś w studio. O matko. . . Jak ja mogłam o tym zapomnieć przecież to dla niego się tak odwaliłam. Ale, ze mnie idiotka.
- Pa Diego.-Powiedziałam zniesmaczona na jego widok.
- Ale,Viola zaczekaj.- Jak zawsze musiał próbować mnie zatrzymać.
- Nie ma żadnego "Ale" co ty se w kulki ze mną lecisz?!- Zapytałam teraz już wściekła.
- No proszę porozmawiajmy!!!- Jak zwykle coś tam mamrotał.
- Nie mamy o czym. Nie rozumiesz że mam cie gdzieś?!- Byłam obużona.
- Dobra, ale wiedz że ja sobie tak łatwo nie odpuszczę!- Gadał Diego. Po czym odszedł zrezygnowany.
Po mojej pogaadance z Diego przyszedł czas na lekcje. A więc udałam się do klasy Angie. Lekcje minęły szybko choć ciekawe to one nie były. Po skończonych lekcjach poszłam do Leona.
* Pod domem Leona*
Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. Otworzyła mi jego mama.
-Cześć, Violu! Leon jest u siebie w pokoju.
- Dzień dobry! To ja już pujdę do Leona.- Wymamrotałam na powitanie.
Gdy doszłam do pokoju Leona przez otwarte drzwi Ludmiłe. Byłam zdziwiona, ale postanowiłam podsłuchać i dowiedzieć się co ona tu robi. Słyszałam ich rozmowę słowo w słowo. Niestety. . .
Z ich rozmowy wynikało że. . . Że Ludmiła coś czuje do Leona. Spytała go czy on napewno już nic do niej nie czuje, a on nie potrafił zaprzeczyć. Wybiegłam z jego domu z płaczem. Gdy byłam w parku usiadłam na ławce "Naszej ławce". To naniej pierwszy raz mnie pocałował. A teraz co? Nie potrafi zaprzeczyć że nic nie czuje do swojej byłej. Siedziałam tak płacząc.Gdy nagle usłuszłam głos Leona:
- Violu co się stało? Czemu płaczesz?- Zapytał jak gdyby nigdy nic.
-Co się stało?!- Teraz nie byłam już smutna tylko zła. Jak on ma czelność się w ogóle pytać?!
- Ale, jak to? Ja naprawdę nie wiem o co chodzi.- Gadał do mnie.
- Na prawdę niewiesz?! Na prawdę?! To ja ci wytłumaczę. Byłam dziś u ciebie i słyszłam jak rozmawiałeś z Ludmiłą. Ty nawet nie ptrafiłeś zaprzczyć że nic do niej nie czujesz.- Czułam jak pomoich policzkach spływają tysiące łez.
- Violu to nie tak.- Prubował mnie uspokajać.
- Nie?! A jak?- Byłam taka zła!
- Rodzice Ludmiły mieli dziś wypadek samochodowy. Ja. . . Ja poprostu nie chciałem jej już dobijać.- Tłumaczył się.
- Ale, napewno kochasz tylko mnie?-Wymamrotałam unosząc moje spuchnięte oczy w kierunku jego twarzy. Chłopak umiusł mój podbródek i delikatnie mnie pocałował. Teraz już wieżyłam w każde jego słowo. Chciałam, aby ta chwila trwała wiecznie.
- Teraz mi wieżysz?- Spytł nie pewnie chłopak.
- Jak nigdy w życu!- Powiedziałam i przytuliłam się do niego. Tak bardzo go kocham, nie mogła bym go stracić.
-Leon?
-Tak, kochanie?- Powiedział z troską w głosie.
- Obiecasz mi że nigdy więcej nie zrobisz mi czegoś takiego?- Gdy to mówiłam posmutniałam.
- Obiecuje! Ale teraz już się nie smuć, zrobiło się troche późno więc cię odprowadze.
DO SŁOWNIKA! "Pujdę" "spuźniac" "wieżyła" Olgaaaaaaaaa xd
OdpowiedzUsuń